Archiwum - lutego 2015

Śmieci na wagę złota 26. lutego 2015 15:22:00 Komentarze (1)
linkologia.pl spis.pl

    Jakieś 20 lat temu na terenie całego kraju pojawiły się śmietniki-ufo, w czterech kolorach i o dziwacznie obłych kształtach, zaś w szkołach przeprowadzano pierwszą w Polsce kampanię dotyczącą segregacji, z której dzieci mogły się dowiedzieć do czego służą kopułkowate pojemniki. Taki „zestaw” przypadał zazwyczaj na jedno osiedle i dość wolno się zapełniał, ale nie było też potrzeby segregować odpadków, ponieważ ani rząd tego nie wymagał, ani nie istniała większa świadomość społeczeństwa dotycząca korzyści z segregacji.

 

    W tamtym roku szturmem zdobyto miasta, ustawiając co sto metrów nowe zestawy, a ich istnienie usankcjonowała nowa „Ustawa Śmieciowa”, która zachęcała obywateli do segregacji śmieci. I jeśli komukolwiek przyszło do głowy, że to dla naszego dobra, mylił się. Jeśli zaś nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze!

 

    Nikt z osób przygotowujących ustawę nie zadbał (bo i po co!) o przebadania nawyków obywateli dotyczącej segregacji odpadków, nie zbadał też możliwości firm transportujących te odpady, nie sprawdził czy firmy dostarczające pojemniki posiadają ich odpowiednie ilości i nie obliczył (dla dobra wszystkich!!!), ile operacja będzie kosztować. Wyszło jak zawsze w naszym nędznym kraju, że stracili obywatele i to dużo. I, niestety, środowisko naturalne też.

 

    Wydrukowanie pięciostronicowych kart dostarczanych do każdego gospodarstwa zużyło ponad 20 milionów stron papieru A4, obsługa całej operacji wymagała masę urzędniczej pracy, firmy prywatne zaczęły sprzedawać 30 razy więcej kontenerów niż przed wprowadzeniem ustawy, więc… wszyscy zarobili, a obywatel stracił. No dobra, skoro już tak wzbogacili się, bo rząd nakazał, to może chociaż natura zyskała? A gdzież tam! 

 

    Segregacja przebiega tak, że strach pomyśleć o przeciętnej inteligencji Polaka (który chętnie śmieje się z Amerykanów czy tam Rosjan), bo taki Polak nawet nie potrafi rozdzielić butelek, że o plastikach nie wspomnę, a odpadki bio stanowią poprzeczkę nie do pokonania! Wszystko ląduje razem; butelki w workach plastikowych, opakowania kartonowe z resztkami jedzenia, do bio wrzuca się… wszystko. Z pomocą do ubijania natury przychodzą firmy transportujące śmiecie – ponieważ nie wyrabiają się z transportowaniem posegregowanych odpadów, biorą często do jednej śmieciarki co się nawinie, dlatego widok ładowanego szkła i plastików albo pozostałości w jeden kubeł wcale nie dziwi.

 

    Zyskał… jak zawsze… nasz głupi rząd. Po prostu wycackał ile się dało! Opłaty za odpady wzrosły dwukrotnie (zakładając, że gospodarstwo zadeklarowało segregację), tyle, że teraz wlicza się każdą osobę zamieszkałą, więc czteroosobowa rodzina, która płaciła przed wprowadzeniem ustawy przykładowe 13 zł, teraz płaci 52!

 

    Ustawa, paradoksalnie, najlepiej wpłynęła na bezdomnych trudniących się zbieraniem metali i aluminium, ponieważ poprzez niezliczoną ilość pojemników z tymi odpadami, mają skąd brać swój urobek. Proceder rozwinął się do tego stopnia, iż nie dziwi podjeżdżający pod kontener samochód, wyskakuje drużyna, ogołoci co się da i znikają bez śladu.

 

    Jak zawsze można zrobić złoty biznes nawet na śmieciach, wmawiając nam że do dla naszego dobra, ale w łańcuchu finansowym nasze dobra są zawsze na szarym końcu, nawet mniej warte niż śmieci.

Sprytne wilki 18. lutego 2015 10:27:00 Komentarze (0)
linkologia.pl spis.pl

     Czwarty raz w tym stuleciu wybieramy Polsce prezydenta. Kandydatom pomagają media oraz zidiocenie elektoratu – do tego stopnia, że wyborcy nie są w stanie określić jasno, jakie prawa i obowiązki ma głowa państwa. Teoretycznie prezydent może dużo, bo zezwala mu na to konstytucja, ale w praktyce, czyli w naszym politycznym piekiełku, może przysłowiowe „nic”. Wyobrażacie sobie, aby lewicowy prezydent otrzymał aprobatę prawicowców w sejmie? Prędzej piekło zamarznie, niż dojdzie do jakiejkolwiek zgody – gdyż, jak nam wiadomo od lat, dobro kraju jest ostatnią rzeczą, o jaką politycy dbają.

 

     Jednak na stołek ktoś musi się dostać, więc czyni się wszystko, aby pozyskać większość głosów. Najpewniejszym chwytem nowych kandydatów jest głoszenie populistycznych haseł, lub takich które mają na celu załagodzenie skutków aktualnych rządów; tutaj wychodzi na jaw wspomniane zidiocenie narodu, i wilcza przebiegłość polityków – otóż, obiecują oni rzeczy, których na celowanym stanowisku nie da się spełnić w żaden sposób. Jest to niemożliwe! Zmiana podatków, nowe ordynacje podatkowe, zmniejszenie wieku emerytalnego, cofnięcie emigracji, podwyższenie rent i emerytur... można wybierać – na te rzeczy prezydent Polski faktycznie nie ma wpływu, bo rządzi sejm, a w sejmie zasiadają te same mordy patrzące, nomen omen, wilkiem na każdego lepiej ustawionego konkurenta.

 

     Sztaby wyborcze na amerykańską modłę zaczęły tworzyć kampanie, cedząc coraz więcej nierealnych obietnic – naród ich potrzebuje, naród je kupi, naród zapłaci. Taka pani Ogórek unika kompromitacji podczas krzyżowego ognia pytań i siedzi cicho, Duda atakuje PO ciężkimi działami, obiecując odkręcenie „pełowego” bałaganu, Kukiz idzie na wojnę z wiatrakami, a Grodzka liczy na szum medialny, aby w CV wpisać sobie „kandydatka na prezydenta RP”. Toż to istny cyrk się zrobił, jeśli w kraju na dziesięciu kandydatów, trzech jest politycznie nieprzystosowana do rządzenia wsią, a co dopiero wielomilionowym państwem. Cyrk, cyrkiem, a wilki ostrzą sobie kły na głupiutkie owieczki uzbrojone w długopisy.

 

Wybory 2015

linkologia.pl spis.pl

     Zastanawiam się ostatnio, czy jest w kraju grupa zawodowa, która pod każdym względem jest transparentna i jakoś nie potrafię przywołać takowej. Parę dni temu korzystałem z taksówki, gdy nocą mój pojazd odmówił pracy. Złożyło się, że jechałem z centrum miasta. Wsiadłem do taksówki, kierowca zadał kilka pytań o „wieczór”, odpowiedziałem od niechcenia, jedziemy. Ale zaraz, trasa nie ta! Zwracam uwagę odnośnie nadrzucenia kilku kilometrów, na co odpowiada, mówiąc o oszczędzeniu czasu (w środku nocy, na pustych ulicach?). Najwyraźniej wziął mnie za kolejnego pijanego jegomościa. Stanowczo poprosiłem o zjazd w lewo w konkretnym miejscu, co wykonał narzekając przy tym głośno. Chwilę później dotarliśmy na miejsce; koszt podróży to 32zł. Dokładnie o 20zł więcej, niż płacę zazwyczaj. Proszę o paragon, na co facet stuka coś w drukarkę fiskalną i oznajmia, że uległa awarii. Nalegam na wystawienie poświadczenia o kursie ze stawką – zbywa to śmiechem.

 

     Zapłaciłem, wysiadłem, zapisałem numery taksówki i korporację (którą dobrze znam), i po chwili wykonałem telefon do bazy tej firmy. Dowiaduje się szybko; taka taksówka nie jeździ pod ich szyldem. Okazało się także, że proceder podszywania pod ich firmę jest powszechnie znany taksówkarzom, innym firmom oraz policji. I co mogę z tym fantem zrobić? Złożyć skargę… i tyle.

 

     Co się dzieje z Polakami, że zamieniamy się w postaci dowcipu o Cyganach, gdzie stereotypowy Cygan kradnie co popadnie i gdzie się da? Za kilka lat kradzież jakakolwiek tak wejdzie nam w krew, że będzie można chodzić po domach i sprawdzać, czy ktoś przypadkiem zostawił niezakluczone drzwi, zezwalając na wyniesienie dóbr…

mercedesrentk65 | nastroje | maja21 | ecommerce | onatoja | Mailing