Archiwum - października 2015

Wyborowa figa z makiem 28. października 2015 23:27:00 Komentarze (0)
linkologia.pl spis.pl

    I po wyborach. Ubaw po pachy. Nie, żartuję. Smutek, i to wielki. Nie żebym miał coś do PiSu -  oni, tak samo jak Platforma Obywatelska, nie są w stanie nić zmienić gdyż zwyczajnie nie chcą. i z tym jestem pogodzony. Celem nadrzędnym znacznej większości osób pchających się do polityki jest napchanie sobie kieszeni i zapewnienie przyszłości w tej siatce układów. Oczywiście, są wyjątki, ale to ludzie szczerzy, mówiący prawdę, a prawda w Polsce się źle sprzedaje, więc pozostają za marginesem.

    Do władzy, całkowitej wręcz, doszło ugrupowanie Prawo i Sprawiedliwość. Wybrali je Polacy. Ta większa część, ponieważ 49% ludzi miało to w dupie i pozostali w domach. I PiS naobiecywał tyle, że ho, ho!, jednak jak to bywa, gruszki na wierzbie będą, tylko wierzb brak.

    Czekałem dwa dni, aż sprawdziło się: niektórych obietnic da się zrealizować, bo coś tam, coś tam... jeszcze usłyszycie tłumaczenia, różne, różniste, a potem – gdy naród zapomni o co w tym chodziło – nawet tych tłumaczeń nie będzie. A czas pozwala niektóre rzeczy zafałszować i obietnice będą zmieniane niczym plastelina.

    Jak się już okazało, hasło Prawa i Sprawiedliwości „500zł na każde dziecko” zostało zmodyfikowane, i to mocno; teraz już nie na każde, a drugie, i pod kilkoma warunkami (co zaprzecza idei i słowu „każde”). Teraz media delikatnie promują osobę Jarosława Kaczyńskiego, i nie jest to bezcelowe, bo równocześnie pojawiają się „złe” informacje o liderce kampanii, Beacie Szydło. Przewiduję, że ten pierwszy zostanie premierem, pani Beata zaś dostanie ciepłą posadkę w jakimś banku lub coś bardziej lukratywnego.

    To jeszcze nie wszystko! Obietnic, jak wiadomo, było więcej: pensja minimalna w górę? Jak już wiemy, nie w tym roku, ponieważ budżet na to nie pozwala. Budżet też nie pozwoli na pomoc frankowiczom i w sumie na nic nie pozwoli. Zachodzi obawa o poczytalność tych ludzi, i czy aby wiedzieli, do sejmu jakiego kraju kandydują, ponieważ powinni doskonale zdawać sobie sprawę ze stanu faktycznego finansów i niemożliwości dokonania planowanych zmian.

    Co na pewno zmieni PiS? Usunie szkoły gimnazjalne i powróci do dawnego systemu. Dlaczego? Zlikwiduje kilka tysięcy miejsc pracy i osłabi pozycję związków zawodowych, które z racji swojej funkcji mogą najmniej strajkować (podobnie jak pielęgniarki), i przerzuci oszczędności na swoje dwa sztandarowe projekty: wspomaganie rodziny (słynne już „500 zł na każde dziecko”), które będzie wymagało stworzenia 6000-8000 tysięcy miejsc pracy w MOPS-ach oraz górnictwo, tak mocno zakorzenione w umysłach PiS (czyli główne źródło głosów).

    I tyle tego „dobrego”. Za dwa lata media tak przewałkują rzeczone obietnice, iż nikt nie będzie dokładnie wiedzieć, ile i czego (i komu) obiecali.

    Wybór tej partii pokazuje dobitnie kierowanie narodem przy użyciu srebrnego ekranu – będą go używać do całkowitego ogłupienia wyborców, a potem zmiana warty, nowe obietnice. Tylko cel ten sam.

Że niby zmiany?! 19. października 2015 08:55:00 Komentarze (0)
linkologia.pl spis.pl

     Wyborczo. Ponownie. Znów są obietnice, a jedna partia, czyli PO, chwali się zmianami i polepszeniem życia w Polsce, ukazując wielkie inwestycje, nowe drogi, jakieś fabryki, mosty i co tam się napatoczy. Wszystko ładnie i pięknie, z tym że jest to lanie wody na całego, a smutna prawda jest trudna do przekazania, boby ludzie naprawdę nie głosowali na PO, czy tam PiS. Platforma Obywatelska tak się rozkręciła w podsumowaniu swoich rządów, że można by pomyśleć, iż dokonali cudów. Drogi, stadiony, orliki, mosty, fabryki powstały w większości z dotacji unijnych – zasadniczo jakakolwiek partia byłaby przy korycie, to by wykonała to, co widzimy teraz, ponieważ Polska musiała spożytkować te wspaniałe kredyty.

     A to, czego w spotach PO nie widać, to że nie rozwiązała żadnego problemu, który trapi Polaków: nadal jest burdel w prawie, wciąż są kolejki do lekarzy, służba zdrowia jest w czarnej dupie, rodacy nadal emigrują na zachód od Odry. Jest tego znacznie więcej, aż szkoda wymieniać bo smutek mnie ogarnia. I rozliczając ich z tych ośmiu lat przy korycie gołym okiem widać, że nie ulepszyli Polski w żadnym z istotnych tematów, które wymagały zmian. Taka właśnie jest teraz moda, na ogłupianie ludzi, wyborców, sloganami i ładnymi widoczkami, bo naród to kupi i zagłosuje na te same kukiełki obiecujące zmiany i szczycące się tym, czego tak na prawdę nie dokonali.

Robienie w balona – poziom expert. 12. października 2015 22:49:00 Komentarze (0)
linkologia.pl spis.pl

     Obserwując ostatnie kampanie zaobserwowałem niesamowity, całkowicie w znaczeniu pozytywnym, poziom marketingowy stojący za poczynaniami sztabów. Jedno musze przyznać – znają się na rzeczy, i gdyby wzięli w obroty kogokolwiek, kto potrafi rzucać nazwiskami i czytać ze zrozumieniem podsuwane teksty, wygrałby wybory wszelkiej maści. Piszę to całkiem serio. Poziom tych polityków, których twarze można zobaczyć w telewizji jest żenujący, a ich programy to jedna wielka ściema. Więc gdzie jest sukces? W balonach. I znów, piszę to całkiem poważnie.

 

     Każda partia ma swój kolor (a przecież wszystkie pochodzą od czerwonego...), i tak PiS ma czerwono-białe balony, Platforma pomarańczowe, Nowoczesna niebieskie. Można wyliczać – sednem sprawy jest to, że balony służa do robienia ludzi w balona, dosłownie. Ich głównym celem w kampanii jest maskowanie braku poparcia:

 

Źródło: Fronda

 

     Na załączonym obrazku widać dokładnie, że grupa wsparcia Petru to najprawdopodobniej kilku ludzi faktycznie zainteresowanych tym, co się dzieje (halo!, jest TV, jest ciekawie) a reszta, ta z balonami, to spontaniczne tłumy, jak u Komorowskiego (https://www.youtube.com/watch?v=xmHWz8i7JJM - link), zaś balony zasłaniają daleki plan i ukrywają brak ludzi. Co to za spot wyborczy, w którym bierze udział 50 osób? Jakbym wpadł na taki plac, przy takiej pogodzie, porwałbym tłum ludzi udając nawiedzonego i nie potrzebowałbym do tego balonów, tylko robiłbym z siebie idiotę, mając większe zainteresowanie niż fałszywy Petru. Tyle, że on robi to, co wszyscy – musi okłamywać, boby inaczej nikt o nim w Polsce nie usłyszał.