Archiwum - sierpnia 2014

Dzieci w pracy 25. sierpnia 2014 10:20:00 Komentarze (0)
linkologia.pl spis.pl

    Jedną z chorych kończyn Polski próbuje się uleczyć przez upuszczanie krwi. Jest to stara metoda, znana już kilka wieków temu, i nikt nic nowego nie chce zrobić. ZUS – a to jest ta chora kończyna, boryka się z problemami przez upośledzonych mentalnie zarządców, którzy próbują reanimować emerytury Polaków za sprawą złych decyzji. Jedną z takich złych inicjatyw jest przedłużenie wieku emerytalnego do sześćdziesięciu siedmiu lat dla mężczyzn, z drugiej strony kolejnym przerażającym pomysłem, zrealizowanym już, jest wprowadzenie sześciolatków do szkół. Rachunek jest taki; obywatel, mężczyzna, docelowo będzie pracować trzy lata więcej w porównaniu do stanu sprzed nowelizacji ustawy.

 

    Czy sześciolatek nadaje się do szkoły? Wedle promowanych opinii psychologów i pedagogów, uważa że tak. Co ciekawe – manipulacja faktami sprawdza się – a te same grono uczonych uważa, że dzieci nie powinny być poddawane ocenie, gdyż źle one wpływają na motywację i rozwój psychiczny młodej jednostki. Więc posyłamy ich do szkoły wcześniej, patrząc na wiek, aż o trzynaście procent ich dotychczasowego życia!

 

    Dziecko wysłane zawczasu do szkoły, pomijając jakiekolwiek aspekty psychologiczne, staje się siłą roboczą także o rok wcześniej. Czyli może rozpocząć prace i zasilać ZUS aż o rok szybciej, a ponieważ pracuje już dwa lata dłużej, wychodzi na to, że przez całe pracownicze życie zasila tę instytucję o nowe siedem procent czasu pracy. To trochę dużo!

 

    Onegdaj bywało, że dzieci pomagały na roli i była to rzecz naturalna w systemie patriarchalnym pielęgnowanym przez lata. Wydaje się, że powoli rząd wraca do systemu, gdzie dzieci były tanią siłą roboczą – choć pracujący sześciolatek w Chinach budzi wielki sprzeciw niemal każdego środowiska, to nie można zmyć wrażenia, że nauka (a to forma pracy – z tym że nad sobą), stanowi w tych środowiskach wyzwanie godne sześciolatka. Sześciolatek powinien się bawić, edukację przebyć w przedszkolu, i to taką wstępną – czyli to, co działo się przez ostatnie dekady, i sprawdziło się – oceniając po moim pokoleniu chociażby, nagle jest „be!”, i trzeba to zmienić.

 

    A może nieopierzonego małolata wysłać już do pracy? Staż brzmi tutaj najbardziej odpowiednio – nic nie zarabia, uczy się fachu, podnosi kwalifikacje, rozwija – słowem, jest idealnym niewolnikiem z motywacją i batem rządu za plecami. Aż strach pomyśleć, ale taki scenariusz może wkrótce się sprawdzić – nic nie stoi na przeszkodzie aby stopniowo rząd zamieniał dzieci w kolejne kukły zmanipulowane mediami, które czynią z rodziców przedłużenie swojej władczej ręki.

 

    System praktyk, działający od lat, jest jedną z form wyzysku; piętnastolatek w szkole zawodowej wykonuje często podobną ilość pracy jak zwyczajny pracownik, otrzymując za to znacznie mniejsze wynagrodzenie. Jeśli czternastolatek pójdzie do szkoły, jest jeszcze łatwiejszym celem wyzysku i bardziej podatny na manipulacje z powodu braku życiowego doświadczenia. W tej chwili rządzący dążą do tego, aby jak najtańszym kosztem reanimować brak emerytury dla aktualnego pokolenia, i zapewnić minimum egzystencjalne tym, którzy do świadczeń emerytalnych mają całe dekady – zamieniają małe dzieci w uczniów, uczniów przemieniają w pracowników, staruszków zaś w schorowanych roboli umierających na stanowiskach pracy.

 

Po co ta zabawa? Lepiej od razu wysłać sześciolatka na praktyki, więcej się nauczy, szybciej będzie produkować zysk dla kraju, a rodzice nie muszą się martwić o podręczniki – wszak to praktyka czyni mistrza!

Paradoks Kowalskiego 05. sierpnia 2014 08:04:00 Komentarze (1)
linkologia.pl spis.pl

    Papierowa demokracja wypracowana przez rząd osiągnęła szczyt możliwości manipulacji godnej najlepszego mocarstwa. Co prawda mocarstwem gospodarczym ani militarnym nie jesteśmy, ale pewien totalitaryzm im podobny już posiadamy. Składa się on z czterech elementów stworzonych do całkowitej kontroli obywatela i – niczym magiczny korytarz – ma prowadzić tylko i wyłącznie do działań zaplanowanych przez rząd. W skrócie: pracuj, pracuj, pracuj i umrzyj.

 

    Paradoks Kowalskiego to zjawisko polegające na prostej i absurdalnej zasadzie: im Kowalski ma gorzej, tym Polska ma się lepiej. Zauważcie, że dookoła wszystko kwitnie, państwo rozwija się, politycy przekrzykują się który co zrobi, mamy nowoczesne szpitale, fabryki, drogi... Igrzyska na nasz koszt, po których nikogo nie będzie stać, aby z nich korzystać.

 

    Ale Kowalski musi mieć źle, inaczej cały kraj doczekałby się pożądanych przez lud zmian. A działa to następująco: jednym z czterech filarów kontroli kowalskiego jest tzw. średnia krajowa. Oczywiście i ta wartość to manipulacja, ale pozwala ona szarakowi przed telewizorem pomyśleć, że gdzieś jest lepiej, w obrębie kraju, a on po prostu źle trafił. To statystyka, ot co. Drugi filar stanowi sztuczne utrzymywanie cen dóbr takich jak paliwo oraz papierosy i alkohol – ma to związek z tym, że Kowalski musi dojechać do pracy i z niej wrócić, a po pracy napić się i zapalić, aby odstresować cały ciężki dzień za najniższą krajową. Nie ma w tym przypadku, że Orlen dokłada do paliwa (państowy – czyli dokładamy my!), a podatki stanowiące pięćdziesiąt procent akcyzy za alkohol i tytoń nie rosną zbyt szybko. Trzeci filar kontroli jakości życia Kowalskiego składa się z mediów, czyli telewizji i prasy. W tym przypadku ma ona za zadanie odciągnąć widza od spraw w rządzie i kraju, a skupić na wypadkach, morderstwach i przekrętach na niskim szczeblu, tak aby było widać, że jednak państwo oczyszcza się (pozory). Ostatni, czwarty filar kontroli totalnej, to przepychanka na szczycie władzy szumnie nazwana ruchami „politycznymi”, stworzona po to, aby te same twarze – odpowiadające za stworzenie tego układu – pozostały przy korycie.

 

    A jak to się ma do Paradoksu Kowalskiego i Polaka w ogóle? Musisz myśleć o pracy, o tym że trzeba spłacić kolejną ratę, o swoim małym mieszkaniu i kredycie, który wziąłeś lub weźmiesz na całe życie – bo gdybyśmy mieli za dobrze, moglibyśmy odkładać na wczasy albo – co gorsze dla Polski – pozwolić sobie na okres bez posady, mielibyśmy czas na takie głupoty jak manifestacje i protesty antyrządowe. Nie ma w tym przypadku, że kiedy emerytom coś się chce zabrać lub ograniczyć, oni zawsze wychodzą na ulice – mają ku temu możliwość. Mogą rzucić wszystko (ogródek, szydełkowanie, wędkowanie) i komfortowo sprzeciwiać się władzy. Ale nie pracujący Kowalski, który urlopu nie dostanie na czas protestu, ponieważ kiedy tylko wyjedzie protestować (a to też kosztuje), zostanie wywalony z roboty na zbity pysk.

 

    To dlatego rząd tak chętnie rozdaje nam wszystko na raty, za nasze marne pieniądze – kontroluje w ten sposób nasz czas, nasze możliwości działania. W codzienności nas otaczającej możemy jedynie oglądać telewizję i wypić okazjonalnie piwo, które dziwnym trafem jest tańsze od chleba i wódki, i uprawiać nasz sport narodowy, czy narzekanie. Paradoks Kowalskiego pozwala ludziom rządzącym na sztuczne pompowanie balonu gospodarczego, rzecz jasna, na nasz koszt, powiększanie rzeszy urzędników państwowych i pracowników w instytucjach, także państwowych – a my nie możemy nic z tym zrobić, gdyż zamknięto nas w klatce stworzonej z czterech mocnych filarów.

 

    W ten sposób Polska ma się lepiej – iluzorycznie, gdyż najlepiej mają ludzie u władzy – zapewniają sobie jej stabilność i stały dopływ dużej gotówki, a stabilność, jak powszechnie wiadomo, jest gwarantem dobrobytu. My się łączymy w bulu i nadzieji. Nie doczekamy się protestu mogącego rozpieprzyć ten układ – ani mnie, ani ciebie nie stać na taki ruch, to dlatego w internecie jest tyle jadu antyrządowego, a kiedy przyjdzie do działań, i przekucie słów w czyny, ze stu tysięcy chętnych znajdzie się garstka (najpewniej młodzież na garnuszku rodziców) – ale to nie ich wina – to wina Paradoksu Kowalskiego, starannie wypracowanego systemu kontroli obywatela.

Komentarz rysunkowy: Powstanie 02. sierpnia 2014 10:51:00 Komentarze (3)
linkologia.pl spis.pl

Powstanie Warszawskie

* rysunek zawiera lokowanie produktu lub marki

Dokręcanie śruby 01. sierpnia 2014 08:01:00 Komentarze (3)
linkologia.pl spis.pl

    Gdy wydaje się, że Polacy czekają tylko na sygnał, aby obalić ten cyrk szumne zwany rządem, i że zakończą mamienie obietnicami, ukręcając łeb przekrętom na najwyższych szczeblach, telewizja po raz kolejny wypłukuje nam mózgi i pokazuje, że przebicie dna to nie koniec, trzeba kopać głębiej.

 

    Czy ktoś pamięta o taśmach? O tym jak Sikorski może (w naszym mieniu chyba) robić laskę Amerykanom, o tym jak Tusk wspomina o paliwie za osiem złotych, i o tym kto będzie dyrygować bankami? Oczywiście, że pamiętamy ale poprawnie polityczna telewizja znalazła sobie setkę tematów zastępczych. Airbus Malaysia Airlines, znów konflikt na Ukrainie (nadal nie jest to wojna, boby jeszcze rozdrażnili Putina), upały (albo burze – to nowe zjawisko), embargo na owoce i warzywa. A żeby tego jeszcze mało, to nagle dowiadujemy się, że ten sam Sikorski (to nie dwie osoby!), który chce laskę robić Amerykańcom, jest idealnym kandydatem na stanowisko na szefa Unijnej Dyplomacji.

 

    Przeglądając dzisiejszą prasę i Internet widzę przytłaczającą ilość informacji o Powstaniu Warszawskim, co nieco o sankcjach wobec Rosji i nic dotyczącego istoty problemów w naszym kraju. Nikomu z tych, którzy mają prawdziwą moc, nie zależy na zmianach. Nawet Kaczyński gra w gierki partii rządzącej, aby przypadkiem tąpnięcie na szczycie nie uderzyło rykoszetem w PiS, bo taka opcja jest bardzo możliwa.

 

    To, jak słabe jest państwo Polskie nawet samo wobec siebie jest zatrważające, a słabość ta będzie się pogłębiać, i nie pomogą sztucznie obniżane wskaźniki bezrobocia czy pompowane (również sztucznie) płace minimalne, zwyczajnie kryzys, o którym milczą włodarze, zacznie nas zatapiać. Jeżeli siłę buduje się na maskowaniu słabości, wkrótce słabości urosną i braknie mocy na jej zakrycie, wyjdzie na wierzch niczym niepozorne drzewo przebijające się przez betonowe płytki na chodniku.

 

    Tymczasem rząd dokręca śrubę, sprawdzając, kiedy napotka opór ze strony dociskanych – stawiam, że nigdy, a to za sprawą Paradoksu Kowalskiego, o którym napiszę już niebawem. Będzie ostro.

Polacy to Idioci

mercedesrentk65 | nastroje | maja21 | ecommerce | onatoja | Mailing