Archiwum - grudnia 2014

Święta skomercjalizowane 10. grudnia 2014 07:52:00 Komentarze (5)
linkologia.pl spis.pl

     Znak naszych czasów, dwudziestego pierwszego wieku, całkowita komercjalizacja Świąt Bożego Narodzenia, gdzie – paradoksalnie – działania marketingowców nawołująca do pamiętania o magii tego wydarzenia, niszczą je. Reklamy w telewizji i wystawy sklepowe już w październiku przypominają, jakie to cudowne chwile czekają ciebie i twoją rodzinę przy wspólnym stole, jednocześnie pompując standardy i trendy na zakupy do skali mieszczącej się poza przeciętnym portfelem. Świąteczne skarpetki – istny „na odczepnego” prezent, może kosztować nawet trzydzieści złotych! Z pomocą idą banki oferujące kredyty na co tylko zapragniesz, a zapragnąć musisz, i o tym wiesz – bo gdybyś chciał spełnić marzenia (marzenia sprzedają te same banki, w kolorowych reklamach...) twoja wypłata i małe oszczędności z pewnością okażą się niewystarczające.

 

     Ceny w sklepach są sztucznie pompowane, z nich robi się promocję. Na półkach stoi mała ilość towaru, podczas spaceru pasażem handlowym słyszysz delikatne dzwoneczki, na każdej wystawie świąteczny temat – jesteś w pułapce komery do tego stopnia, że nawet nie zauważysz kiedy wydasz trzy stówy na skarpetki właśnie. Ze świąt zrobił się wyścig szczurów – przecież nie pójdzie człowiek do sklepu z kartką i z zapisanymi cenami, nie będzie grymasić przy innych klientach, kiedy miła pani oferuje zestaw perfum z „gratisem”, którego cena jest dalece niestosowna, nie odmówi super promocji na popularną właśnie grę czy film. W tym całym świątecznym zamieszaniu zwyczajnie tracimy rozum – i nie jest to dziełem przypadku, to celowy marketing powodujący utratę rozumu.

 

     Zanim się obejrzysz, masz dosyć świąt, zakupów, choinki, i tego wszystkiego, co czyniło ten okres wyjątkowym – wyczekiwania. Przez trzy miesiące bombardowania informacjami, reklamami, wystawami, muzyką w radio, czujesz jakby święta trwały jedną czwartą roku, a kiedy usiądziesz przy stole, zjesz karpia, rozdasz prezenty, nagle wracasz do rzeczywistości, o której nawet nie zdążyłeś zapomnieć przez te „magiczne” trzy dni, i robisz rachunek portfela na nowy rok, zastanawiając się, czy było warto ganiać po sklepach i zamartwiać się, zamiast zwyczajnie pomyśleć o rodzinie, spędzić ze wszystkimi czas, porozmawiać – tego nie kupisz w żadnej promocji.